Żal ... za zieloną Ukrainą

Ukraina, sierpień 2001 rok

Opis wyprawy: Czarnohora, Kamieniec Podolski

Fakty i wrażenia spisał przy znacznej pomocy syna Jarka

Jurek Han

Fotografie z wyprawy

Do zobaczenia na Czarnohorze !!!

Dzień pierwszy

Dzień drugi

Dzień trzeci

Dzień czwarty

Dzień piąty

Dzień szósty

Dzień siódmy

Dzień ósmy

Dzień dziewiąty

Dzień dziesiąty 

Dzień jedenasty

Epilog

Prolog.

Jest koniec września 2000 roku. W Bieszczadach, w Bystrem k/Baligrodu jak co roku gości wycieczka turystów z Połańca. Mieszkam w jednym domku ze Sławkiem. Właśnie wtedy Sławek “rzuca” mi pomysł wyjazdu w ukraińskie góry. Sławek marzy o wejściach na ukraińskie szczyty od kilku lat, lecz nikt do tej pory nie zechciał mu towarzyszyć. Bardzo ochoczo podjąłem pomysł i zadeklarowałem się zorganizować taką wyprawę. Góry, które wyznaczyliśmy sobie do eksploracji to Gorgany i Czarnohora.

W pierwszej wersji mieliśmy jechać z jednym z przemyskich biur podróży, które organizuje takie ekspedycje. Jednak wysokie koszty “wycieczki” umocniły mnie w przekonaniu, że należy jechać samodzielnie, a do ekipy zaproponować kogoś kto już chodził po tamtych górach. Od czego jest internet? W jednym z serwisów internetowych znalazłem opis z pobytu na Czarnohorze. Swoje wrażenia i wspomnienia opisywał Paweł Brzozowski. Zwróciłem się do Pawła z propozycją poprowadzenia naszej połaniecko-staszowskiej wyprawy. “Brzoza” wyraził chęć pojechania z nami i tak zaczęły się rodzić szczegóły naszego wyjazdu na polskie, przedwojenne tereny, należące obecnie do Ukrainy. (Chcesz posłuchać "Hej, sokoły" - kliknij tutaj.)

Na wyprawę udało mi się namówić jeszcze Kazika Meska i Andrzeja Skowrona. Więc ekipa miała liczyć siedem osób: ja (Jurek Han), mój syn (Jarek Han), Sławek Migalski z synem Maćkiem Migalskim, wyżej wymieniona dwójka i Paweł Brzozowski jako nasz przewodnik.

Plan wyprawy obejmował wejście na pasmo Czarnohory z najwyższym szczytem Ukrainy, Howerlą oraz pasmo Świdowca. Czas trwania wyprawy określiliśmy na ok. 12 dni. Ustaliliśmy z Pawłem listę naszego wyposażenia, ekwipunek, listę “żarcia” i termin wyprawy na 2 do 14 sierpnia.

I wszystko by “grało”, gdyby nie powódź w Staszowie i w Połańcu, która pokrzyżowała nam plany. Dom Sławka zalany, zagrożenie zalania naszej “matki żywicielki”, czyli elektrowni w Połańcu. Wyprawa stoi pod znakiem zapytania. Przesuwam jej termin na 21-go sierpnia do 1-go września. Jedziemy !!!

Copyright © J.J.Han

DOM WYCIECZKOWY PTTK  W WETLINIE

TEL./FAX: (0-13) 46 846 15
TEL.KOMÓRKOWY: 694 431 611